O psychoanalizie1910-001/1911.pl
  • S.

    IV.
     

    (Seksualizm w etyologii newroz.
    Autoerotyzm i wybór przedmiotu.
    nie się życia płciowego.
     

    Płciowość
     

    dzieci.
     

    Ostateczne uformowa-
     

    Związek między newrozą i spa-
    Jądro newrozy).
     

    czeniem.
     

    Panie i Panowie Pragnęlibyście zapewne te-
    raz wiedzieć, czegośmy się zapomocą powyżej opi-
    sanych środków technicznych dowiedzieli o choro-
    botwórczych zespołach i stłumionych życzeniach
    neurotyków. Więc przedewszystkiem: Psychoanali-
    tyczne badanie wyprowadza z wprost zadziwiającą
    regularnością objawy chorobowe pacyentów z wra-
    żeń w ich życiu miłosnem, wykazuje nam, że ży
    czenia chorobotwórcze są w swej istocie składni-
    kami popędu płciowego, i zmusza nas do przypu-
    szczenia, że zaburzenia w życiu erotycznem posia-
    dają największe znaczenie wśród czynników wio-
    dących do zachorzenia, i to u płci obojga.
     

    Wiem o tem, że twierdzenia te nie bardzo
    wiarę znajdują. Nawet tacy badacze, którzy chę
    tnie podzielają moje psychologiczne poglądy, skłonni
    są do przypuszczenia, że przeceniam znaczenie
    czynnika płciowego w etyologii newroz, i zwracają
     

  • S.

    49
     

    się do mnie z zapytaniem, dlaczego inne pobudze-
    nia psychiczne nie miałyby być również powodem
    powyżej opisanych zjawisk stłumienia i tworów
    zastępczych. Odpowiadam na to: Nie wiem dla-
    czegoby być nie miały, nie miałbym też nic prze-
    ciwko temu, ale doświadczenie wykazuje, że nie
    posiadają one takiego znaczenia, że co najwyżej
    wspomagają działalność czynników płciowych, lecz
    nigdy ich zastąpić nie mogą. Ten stan rzeczy nie
    jest moim teoretycznym postulatem; jeszcze w stu-
    dyach nad histeryą, opublikowanych wspólnie z Dr.
    Brenerem wr. 1895, nie zajmowałem tego stano-
    wiska musiałem je zająć dopiero wtedy, gdym
    na podstawie liczniejszych doświadczeń głębiej
    wniknął w przedmiot. Moi Panowie! Znajduje się
    tu między Wami kilku mych najbliższych przyja-
    ciół i zwolenników, którzy wraz ze mną odbyli po-
    dróż do Worcester. Proszęż ich zapytać, a dowie-
    cie się, że wszyscy oni odnosili się z niewiarą do
    mego twierdzenia o miarodajnem znaczeniu czyn-
    ników płciowych tak długo, póki własne psycho-
    analityczne dociekania nie zniewoliły ich stanąć na
    tem samem co ja stanowisku.
     

    Lecz zachowywanie się pacyentów nie czyni nam
    łatwem przekonać się o słuszności tego twierdze-
    nia. Zamiast dostarczyć nam chętnie wiadomości
    o swem życiu seksualnem, starają się oni wszel-
    kimi siłami zataić je przed nami. Ludzie nie są
    wogóle szczerymi, jeżeli się rozchodzi o sprawy na-
    tury płciowej. Nie objawiają swobodnie swej płcio-
    O Psychoanalizie.
     

  • S.

    50
     

    wości, lecz przykrywają ją grubą warstwą kłam-
    stwa. I mają pewną słuszność, bo w naszym świe-
    cie kulturnym istotnie nie masz przychylnych wa
    runków dla płciowego wyżycia się; właściwie nikt
    z nas nie może swobodnie odsłonić swej erotyki
    przed innymi. Dopiero gdy pacyenci nasi zmiar-
    kują, że pozostając w naszem leczeniu mogą sobie
    pofolgować, wtedy zrzucają z siebie ową kłamliwą
    powłokę i dopiero wtedy ma się możność wyro-
    bienia sobie sądu co do owej spornej kwestyi. Nie-
    stety jednak i lekarze nie różnią się od innych
    ludzi jeżeli się rozchodzi o ich osobisty stosunek
    do kwestyi życia płciowego i wielu z nich żywi
    również poglądy zarówno pruderyą jak i lubieżno-
    ścią zabarwione, które wogóle znamionują odnosze
    nie się kulturnej ludzkości do kwestyi płciowej.
     

    Lecz teraz omówmy dalsze nasze rezultaty.
    W innych wypadkach naprowadza nas psychoana-
    lityczne badanie co prawda nie na seksualne, lecz
    na zwyczajne urazowe przeżycia. Lecz ta różnica
    zatraca swe znaczenie wskutek innej okoliczności.
    Analiza, która ma doprowadzić do gruntownego wy-
    jaśnienia i ostatecznego wyzdrowienia, nie poprze-
    staje w żadnym wypadku na przeżyciach z czasów
    zachorzenia, lecz dąży we wszystkich wypadkach
    aż do czasów pokwitania i wczesnego dzieciństwa
    chorego, by dopiero tam natknąć się na wrażenia
    i zajścia, które się stały miarodajnemi dla później-
    szego zachorzenia. Dopiero przeżycia dzieciństwa
    tłómaczą nam wrażliwość na późniejsze urazy
     

  • S.

    01
     

    i tylko odkrycie i uświadomienie tych oto niemal
    regularnie zatraconych śladów pamięciowych daje
    nam możność usunięcia objawów chorobowych. Do-
    chodzimy tutaj do tegoż samego rezultatu co przy
    badaniu marzeń sennych, mianowicie, że niespożyte,
    stłumione życzenia dzieciństwa są tym czynnikiem,
    który umożliwił stworzenie objawów, tak że bez
    nich, oddziaływanie na późniejsze urazy byłoby prze-
    biegło normalnie. Zaś te, tak potężne życzenia dzie-
    ciństwa, możemy ogólnie określić jako seksualne.
     

    Lecz teraz dopiero jestem pewien zdziwienia
    Szanownych Słuchaczy. Zapytacie Państwo: Alboż
    istnieje seksualizm u dzieci? Czyż wiek dziecięcy
    nie jest raczej okresem życia, który się właśnie
    odznacza brakiem popędu płciowego? Nic moi Pa-
    nowie. Z pewnością rzecz nie ma się tak, że do-
    piero w okresie pokwitania popęd płciowy wciela
    się w dzieci podobnie jak w ewangelii djabeł
    w świnię. Dziecię posiada od samego początku swe
    dążności i załatwienia płciowe, przynosi je ono ze
    sobą na świat, a w drodze doniosłego, obfitującego
    w etapy rozwoju, urabia się z nich t. zw. normalna
    płciowość dorosłego. Widzieć przejawy tego płcio-
    wego załatwiania się dzieci nie jest nawet rzeczą
    trudną; przeciwnie, potrzeba nawet pewnej sztuki
    by je przeoczyć lub opacznie tłómaczyć.
     

    Los przychylny sprawił, że mogę powołać się
    na świadka z grona tego audytoryum. Tu oto jest
    praca niejakiego Dra Sanford Bell, wydrukowana
    W r. 1902 w „Amerikan Journal of Psychology".
     

  • S.

    52
     

    Autor tej to Fellow Clark University, tegoż sa-
    mego instytutu, w którego murach się obecnie znaj-
    dujemy. W pracy tej zatytułowanej „A preliminary
    study of the emotion of love between the sexes", która
    się ukazała na trzy lata przed moimi „Trzema roz-
    prawami o teoryi seksualności", powiada autor zu-
    pełnie tak samo, jak to właśnie powiedziałem: The
    emotion of sex-love... does not make its appearance
    for the first time at the period of adolescence, as
    has been thougth. Pracował on jak się w Europie
    zwykliśmy wyrażać, w amerykańskim stylu, i ze-
    brał w ciągu lat 15 niemniej niż 2500 dodatnich
    obserwacyj między temi 800 własnych. O obja-
    wach tego zakochania się mówi on: The unpreju-
    diced ming in observing these manifestations in hun-
    dreds of couples of children cannot escape referring
    them to sex origin. The most exacting mind is sa-
    tisfied when to these observations are added the con-
    fessions of those who have as children, experienced
    the emotion to a marked degree of intensity, and
    whose memories of childhood are relatively distinct.
    Jeszcze bardziej jednak zdziwią się ci wśród obe-
    cnych, którzy w płciowość dziecięcą wierzyć nie
    chcieli, jeżeli zaznaczę, że wśród tak wcześnie za-
    kochanych dzieci nie mała ilość znajdywała się
    w nader wczesnym wieku: 3, 4 i 5 lat.
     

    Nie zadziwiłbym się, gdybyście Państwo tym
    spostrzeżeniom rodaka swego raczej uwierzyli ani-
    żeli moim. Mnie samemu udało się niedawno uzy-
    skać z analizy 5-letniego, chorego na lęk chłopa-
     

  • S.

    53
     

    czka, którą to analizę własny jego ojciec po-
    ding wszelkich prawideł sztuki przeprowadził,
    wcale dokładny obraz cielesnych przejawów tudzież
    psychicznych produktów popędu z wczesnego okresu
    erotyki u dzieci. I niechaj mi wolno będzie przy-
    pomnieć, że mój przyjaciel Dr. C. G. Jung przed
    niewielu godzinami w tejże samej sali omówił swe
    spostrzeżenia u jeszcze młodszego dziewczątka,
    które z tego samego powodu co mój pacyent,
    wskutek przyjścia na świat drugiego dziecka,
    zdradzało takie same zmysłowe pobudzenia, życze-
    nia i zespoły. Nie tracę przeto nadziei, że się Pań-
    stwo pogodzicie zrazu z tak obcem dla Was wyobra-
    żeniem o płciowości dziecięcej, i przytaczam jeszcze
    jako wymowny przykład psychiatrę w Zurychn,
    E. Bleulera, który jeszcze przed niewielu laty
    publicznie oświadczył, że nie ma zrozumienia dla
    mych teoryj seksualnych", a jednak od tego czasu
    zdołał stwierdzić przez własne swe spostrzeżenia
    płciowość dziecięcą w całej jej rozciągłości.
     

    Jest łatwo zrozumiałem, że przeważna część
    ludzi, lekarze i inni, nic nie chcą wiedzieć o życiu
    płciowem dziecka. Pod wpływem wychowania w kie-
    ranku kultury zapomnieli oni o swej własnej dzie-
    cięcej płciowości, i nie chcą, by im przypominano
    to, co stłumili. Doszliby oni do innego przekonania,
    gdyby badania nad tym tematem rozpoczęli od
    swej własnej analizy, więc przetrząśnięcia i wy-
    tómaczenia swych wspomnień dziecięcych.
     

    Pozbądźcież się Państwo wątpliwości i wraz
     

  • S.

    54
     

    ze mną wcźcie się do oceny płciowości dziecięcej
    począwszy od lat najwcześniejszych. Popęd płciowy
    dziecka jest wysoce złożony. Można go rozłożyć na
    wiele składników, pochodzących z rozmaitych źró
    deł. Jest on przede wszystkiem jeszcze niezależny
    od funkcyi rozrodczej, na której usługi później się
    oddaje. Służy on do uzyskania rozmaitych rodzajów
    rozkoszy, którą podług analogii i związku uważamy
    za rozkosz seksualną. Najgłówniejszym źródłem
    rozkoszy płciowej u dziecka jest odpowiednie dra-
    źnienie pewnych szczególnie wrażliwych okolic ciała,
    okrom narządów płciowych także i ust, otworu od-
    bytniczego i cewkowego a także i skóry i t. p. Ze
    względu na to, że w tej pierwszej fazie życia płcio-
    wego dziecię pociąga rozkosz z własnego ciała,
    z pominięciem innego przedmiotu, nazywamy podług
    Havelock Ellis okres ten autoerotyzmem, zaś
    owe dla uzyskania rozkoszy płciowej tak doniosłe
    okolice ciała obrębami erogenetycznymi.
    Cmoktanie malutkich dzieci jest dobrym przykła-
    dem takiego antoerotycznego załatwiania się za po-
    średnictwem obrębu erogenetycznego. Pierwszy nan-
    kowy badacz tego zjawiska, lekarz chorób dziecię
    cych w Budapeszcie, Dr. Lindner, określił je już
    jako rozkosz płciową i opisał wyczerpująco przej
    ście od tego do innych, wyższych stopni załatwie
    nia płciowego. Innym sposobem pociągania rozko-
    szy płciowej w tym okresie jest onanistyczne dra-
    żnienie narządów płciowych, które tak duże po-
    siada znaczenie dla późniejszego życia i którego
     

  • S.

    55
     

    się wiele osobników wogóle nigdy doszczętnie nie
    wyzbywa. Obok tych i innych czynności autoero-
    tycznych przejawiają się u dziecka już bardzo wcze
    śnie te składniki popędu płciowego (libido), które
    mają za przedmiot inną osobę. Popędy te wystę-
    pują parami, w antytezie, jako czynne i bierne.
    Jako najważniejszych przedstawicieli tej grupy wy-
    mienię tu rozkosz pociąganą z zadawania bólu (sa-
    dyzm) i jej bierne przeciwieństwo (masochizm),
    a dalej (czynny) popęd do oglądania i (bierny)
    do pokazywania narządów płciowych. Podczas gdy
    z czynnej odmiany tego ostatniego popędu wywo-
    dzi się żądza wiedzy, urabia się z biernej pociąg
    do artystycznych i aktorskich popisów. Inne czyn-
    uości płciowe dziecka są już uzależnione od wy-
    born przedmiotu, przyczem się już rozchodzi
    głównie o drugą osobę, wywodzącą swe znaczenie
    dla dziecka zrazu z jego popędu samozachowaw-
    czego. Płeć nie posiada jednak w tym okresie dzie-
    ciństwa jeszcze decydującego znaczenia, tak że
    możemy każdemu dziecku, bez żadnej dlań krzywdy,
    przypisać i homo-seksualne dążności.
     

    To tak bogate lecz rozszczepione życie seksualne
    dziecka, w którem każdy poszczególny składnik popędn
    niezależnie od drugiego dąży do uzyskania rozko-
    szy, podpada potem ujęcin i zorganizowaniu w dwóch
    głównych kierunkach, tak że z ukończonem pokwi-
    taniem ostateczny charakter płciowy osobnika jest
    inż zupełnie uformowany. Z jednej strony podpo-
    rządkowują się owe luźne popędy pod hegemonią
     

  • S.

    56
     

    narządów płciowych, przez co całe życie płciowe
    idzie na usługi funkcyi rozrodczej; odtąd służy za-
    spakajanie tych popędów niejako tylko do przygoto-
    wania i ułatwienia właściwego aktu seksualnego.
    Z drugiej zaś strony wypiera wybór przedmiotu
    autoerotyzm, tak że odtąd w życiu miłosnem wszyst-
    kie składniki popędu płciowego zaspakajane by.
    wają przez kochaną osobę. Lecz nie wszystkie pier-
    wotne składniki biorą udział w tem ostatecznem
    nformowaniu życia płciowego. Jeszcze przed okre-
    sem pokwitania odbywa się bardzo energiczne tłu-
    mienie pewnych popędów, a zarazem powstają moce
    psychiczne, jakoto: wstyd, wstręt, moralność, które
    podtrzymują owe stłumienia. Gdy później w okre-
    sie pokwitania napływa fala płciowego pożądania,
    napotyka ona na owe psychiczne opory jakby na
    groble, które wytyczają dla jej odpływu, t. zw.
    normalne koryto i uniemożliwiają odezwanie się
    stłumionych popędów. Najgruntowniejszemn stłu
    mieniu ulegają szczególnie dążności kopro-
    filne t. j. pobudzenia płciowe związane z ekskre-
    mentami, a ponadto przytwierdzenia do osób, po-
    chodzące z czasów prymitywnego wyboru przed-
    miotów.
     

    Moi Panowie! Patologia ogólna twierdzi, że
    każdy proces rozwojowy zawiera w sobie zarazem
    zarodki usposobienia patologicznego, mianowicie
    o ile ten rozwój zostanie pohamowany, opóźniony
    lub niezupełnie przebiega. Temu samemu prawidła
    podlega i rozwój czynności seksualnej. Nie prze-
     

  • S.

    57
     

    biega on gładko u wszystkich osobników, a wtedy
    wyłaniają się albo nienormalności, albo też w dro-
    dze uwstecznienia t. zw. regressyi, skłonność do
    późniejszego zachorzenia. I tak może się wydarzyć,
    że nie wszystkie składniki podporządkowują się
    pod hegemonia narządów płciowych; taki w nie-
    zależności pozostały popęd stanowi potem to, co
    nazywamy perwerzyą (spaczeniem), która
    normalny cel seksualny zastępuje swym własnym.
    Wydarza się bardzo często, że autoerotyzm nie zo-
    staje doszczętnie stłumionym, czego dowodzą naj-
    różnorodniejsze zaburzenia następowe. Podobnie
    może się utrzymać i owe odnoszenie się na równi
    do osobników płci obojga jako przedmiotów płcio-
    wych, z czego wynika w wieku dojrzałym skłon-
    ność do czynności homoseksualnej, która się ewen-
    tnalnie spotęgować może do wyłącznego homosek-
    sualizmu. Przytoczone tu zaburzenia przedstawiają
    się jako bezpośrednie pohamowania w rozwoju funk-
    cyi płciowej; należą tu spaczenia, tudzież
    dość często napotykane ogólne dziecięctwo
    (infantilismus) życia płciowego.
     

    Natomiast skłonność do newroz wyprowadza
    się w inny sposób z uszkodzenia rozwoju płcio-
    wego. Newrozy mają się tak do spaczeń, jak ne-
    gatyw do pozytywu; odnajdujemy jako czynne
    w nich te same składniki popędowe, co w spacze-
    niach, lecz działalność ich wiodąca do utworzenia
    zespołów i objawów pochodzi z nieświadomego. Do-
    znały więc wprawdzie stłumienia, mimo to jednak
     

  • S.

    58
     

    utrzymały się w pełni w nieświadomem. Psycho-
    analiza poucza nas, że zbyt silne przejawy tych
    popędów w bardzo wczesnym wicku prowadzą do
    częściowego przy twierdzenia (Fixirung), które
    w układzie funkcyi seksualnej stanowi niejako
    miejsce nadwerężone. Skoro normalne wykonywa-
    nie czynności płciowej napotyka w wieku dojrza-
    łym na przeszkody, wtedy właśnie w tem miejscu
    może zostać to rozwojowe stłumienie udaremnio-
    nem, a wskutek tego odżyć owe dziecięce przy-
    twierdzenie.
     

    Spotka mnie może teraz zarzut, że to wszystko
    nie jest seksualizmem i że stosowałem ten wyraz
    w o wiele szerszym zakresie, niż się go zazwyczaj
    pojmuje. Przyznaję to. Lecz należałoby zapytać,
    czy nie pojmuje się go zbyt ciasno, ograniczając
    tylko do dziedziny rozrodczej. Zatracamy wtedy
    zrozumienie spaczeń, związek między spaczeniem,
    newrozą i normalnem życiem płciowem i nie po-
    trafimy dokładnie ocenić, co właściwie znaczą owe
    psychiczne i fizyczne zaczątki życia erotycznego
    u dzieci, które wszak tak łatwo jest obserwować.
    Jakiekolwiekbyście jednak Państwo mieli zająć
    stanowisko co do zastosowania tego wyrazu, proszę
    pamiętać, że psychoanalityk pojmuje seksualizm
    w owem pełnem znaczeniu, do którego dochodzi
    przez uwzględnienie dziecięcej płciowości.
     

    Lecz powróćmy jeszcze do rozwoju płciowości
    u dziecka. Musimy tu wiele uzupełnić, ponieważ
    dotychczas zwracałem uwagę bardziej na fizyczne,
     

  • S.

    59
     

    niż na psychiczne przejawy życia płciowego. Pier-
    wotny wybór przedmiotu pada przede wszystkiem.
    na osoby pielęgnujące dziecko; jest więc zapośre-
    duiczony przez popęd samozachowawczy; wkrótce
    jednak przenosi się on na rodziców. Bezpośrednia
    obserwacya dzieci jakoteż późniejsze analityczne
    badanie dorosłych wykazują zgodnie, że stosunek
    dzieci do rodziców zupełnie nie jest wolny od za-
    barwienia płciowego. Dziecko czyni oboje rodziców,
    a szczególnie jedno z nich, przedmiotem swych ży-
    czeń erotycznych. Zazwyczaj dają mu pobudkę do
    tego rodzice, których czułość posiada bardzo wy-
    raźne cechy zabiegów płciowych, co prawda poha-
    mowanych w ostatecznych celach. Ojciec z re-
    guły daje pierwszeństwo córce, matka synowi;
    dziecko oddziaływa na to w ten sposób, że syn
    życzy sobie zająć miejsce ojca, córka zaś miejsce
    matki. Uczucia, które wskutek tego wyłaniają się
    w stosunkach między rodzicami i dziećmi, tudzież
    między rodzeństwem, posiadają tak dodatnic, t. j.
    czułe, jak i ujemne, t. j. wrogie zabarwienie. Wy-
    tworzony w ten sposób zespół skazany jest wpra-
    wdzie na rychle stłumienie, lecz i z nieświadomego
    wywiera on jeszcze ogromne i trwałe działanie.
    Należy przypuścić, że stanowi on wraz z swymi
    rozłogami jądro (Kernkomplex) každej ne-
    wrozy; ponadto napotykamy nań i w innych dzie-
    dzinach życia psychicznego, gdzie niemniejszy wpływ
    wywiera. Podanie o Króla Edypie, który zabija
    swego ojca i poślubia swą matkę, jest takiem je-
     

  • S.

    60
     

    szcze mało zmienionem objawieniem dziecięcego ży
    czenia, które w wieku dojrzalszym przycicha, wo-
    bec ciążącego na niem piętna kazi rodztwa.
    Hamlet Szekspira wysnuty jest również z zespołu
    kazirodczego, tylko co prawda bardziej osłoniętego.
     

    W tym czasie, kiedy dziecko znajduje się je-
    szcze pod panowaniem tego niestłumionego jeszcze
    zespołu, idzie duża część jego intelektu na usługi
    jego płciowości. Zaczyna ono dociekać skąd się
    dzieci biorą i przy pomocy nasuwających mu się
    oznak odgaduje ono z rzeczywistości znacznie wię
    cej, niż dorośli przypuszczają. Zazwyczaj odzywa
    się w niem to zainteresowanie po przyjściu na
    świat następnego dziecka, w którem się zrazu do-
    patruje tylko współzawodnika, zagrażającego mul
    materyalnie. Pod wpływem odzywających się w niem
    składników popędowych tworzy ono cały zastęp
    „dziecięcych teoryj seksualnych i tak:
    Przypisuje obydwu płciom takie same męskie na-
    rządy płciowe, uważa że dzieci poczynają się przez
    jedzenie a rodzą przez odbytnicę, i wyobraża so-
    bie stosunek płciowy jako akt wrogi, coś jak po-
    konanie w walce. Lecz niegotowość jego własnego
    seksualnego układu tudzież luka w jego wiadomo-
    ściach, spowodowana głównie nieznajomością na-
    rządów płciowych żeńskich, zniewalają dziecko do
    zaniechania tych dociekań, jako nieprzynoszących
    rezultatów. Jednak sam fakt tego dociekania ja-
    koteż poszczególne wynikłe zeń teorye, mają mia-
    rodajne znaczenie dla uformowania charakteru dzie-
     

  • S.

    61
     

    eka, tudzież dla treści jego późniejszego zachorze-
    nia nerwowego.
     

    Jest to rzeczą nieuniknioną i najzupełniej nor-
    malną, że dziecię czyni z swych rodziców przed-
    mioty swej pierwszej miłości. Lecz chuć jego nie
    powinna pozostać przytwierdzoną do tych pierw-
    szych przedmiotów, lecz powinna je później wziąć
    tylko za wzór, i spłynąć z nich w czasie ostate-
    cznego wyboru przedmiotu na obce osoby. W y-
    zwolenie się (Ablösung) dziecka od rodzi-
    ców jest więc nieuniknionem zadaniem, jeżeli spo-
    łeczna sprawność młodocianego osobnika nie ma
    być zagrożoną. W czasie, kiedy przez stłumienie
    dokonywa się wybór między składnikami seksuali-
    zmu, i później, kiedy się umniejsza wpływ rodziców,
    którego nakładem głównie to stłumienie się odby-
    walo, przypadają na wychowanie wielkie zadania
    które się teraz niestety nie zawsze w rozumny,
    i nienaganny spełnia sposób.
     

    Proszę nie mniemać, żeśmy przez te wywody
    o życiu płciowem i psycho-seksualnym rozwoju dzie-
    cka zanadto odbiegli od psychoanalizy, i od na-
    szego tematu o leczeniu zboczeń nerwowych. Boć
    psychoanalityczne leczenie jest dalej prowadzonem
    Wychowaniem w celu usunięcia pozostałości wieku
    dziecięcego,